Dlaczego w Jasnej od lat nie powstała żadna nowa trasa zjazdowa czy wyciąg?

Kilka dni temu wpis na blogu Filipa Švaňi „Na narty do Jasnej? Niepotrzebny masochizm“ na nowo podgrzał debatę o jakości jazdy na nartach w Jasnej. Autor krytykuje, że płacąc stosunkowo wysoką cenę za bilet, nie otrzymał w Jasnej odpowiednich usług – konkretnie odpowiedniej liczby otwartych tras, bez lodu i niestety, zbiegiem okoliczności, dostało się też czasowo wyłączonemu wyciągowi TWINLINER.

Jako menadżer przez cały sezon robię wszystko, aby ośrodek działał idealnie i efektywnie rozwiązuję każdy problem. Nie chcę bagatelizować negatywnych doświadczeń autora bloga, ale muszę podnieść do właściwej rangi powody pewnych sytuacji, z którymi mierzymy się już od wielu lat. Bo może właśnie silniejszy głos społeczności narciarskiej pomoże ruszyć niektóre sprawy w przyszłości. 

Wyciągu TWINLINER lub inaczej „Biedronki“ też nie uważamy za dobre rozwiązanie  – niestety, gdy realizowaliśmy projekt, mieliśmy nadzieję, że będzie działać lepiej. Często bez powodu i przede wszystkim zupełnie nieprzewidywalnie zatrzymuje się, dlatego nawet przy najlepszej woli nie jesteśmy w stanie z odpowiednim wyprzedzeniem powiadomić narciarzy o awarii. Jak „Biedronka“ nie działa, można „w zastępstwie” skorzystać z trasy Luková – Priehyba, ale w tym roku nie byliśmy w stanie jej naśnieżyć i uruchomić z powodu braku wody.

Zdajemy sobie sprawę z tego, że „Biedronka“ stanowi problem i chcemy go rozwiązać. Dlatego już 4 lata temu przedstawiliśmy projekt wyciągu na Priehybę, który dokładnie tyle samo czeka na wydanie pozwolenia, gdyż spotkał się ze sprzeciwem ze strony obrońców przyrody.  Jednak w kwestii zastąpienia „Biedronki” nie widzimy żadnego innego realnego rozwiązania. Na sprzeciw ze strony organizacji ochrony przyrody i osób indywidualnych w postępowaniu o wydanie pozwolenia natknęliśmy się także w związku z naszym projektem nowej trasy zjazdowej nr 15 Luková – Otupné, która płynnie łączyłaby się z węzłem tras Majstrovská, Pretekárska Luková – Priehyba i Spravodlivá. Projekt, o który już długo apeluje cała społeczność narciarska, na długie lata stanął w miejscu i istnieje zagrożenie, że ponownie zostanie poddany ocenie oddziaływania na środowisko w nowym postępowaniu EIA.

W tym miejscu trzeba zaznaczyć, że w związku z uwagami, które zwykle otrzymujemy od różnych stowarzyszeń i organizacji, jesteśmy zmuszeni dokonywać bardzo szczegółowych analiz projektowych, w ramach których tylko badania, przygotowanie odpowiedzi i ocena trwają od 6 do nawet 18 miesięcy. Na koniec z reguły potwierdza się taki wpływ na środowisko, jaki przedstawiliśmy w pierwotnym projekcie – czyli wcale nie otrzymujemy lepszego projektu z punktu widzenia środowiska, a jedynie znaczne opóźnienie jego realizacji.

O naśnieżaniu i otwieraniu tras na Chopoku co roku pisze się wiele, więc powiem tylko krótko. Naśnieżanie uruchamiamy praktycznie natychmiast, gdy temperatura spadnie do -1 stopnia Celsjusza i jak tylko jest to możliwe, otwieramy kolejne trasy. Niestety, w Jasnej aktualnie mamy do dyspozycji tylko jeden zbiornik z wodą, który wystarczy do naśnieżania przez maksymalnie 2 dni. Następnie musimy korzystać z wód powierzchniowych, napływających stopniowo, dlatego otwieranie tras trwa dłużej i ma charakter sukcesywny. Już od prawie 3 lat mamy przygotowany projekt budowy nowego zbiornika, ale do jego realizacji jest potrzebna zmiana planu zagospodarowania przestrzennego. Wierzymy, że już niedługo to się uda.

W związku z tym, że rozbudowa Jasnej o kolejne trasy lub wyciągi jest wyjątkowo skomplikowana, a w obecnej atmosferze społecznej praktycznie niemożliwa, staramy się poprawiać komfort narciarzy przynajmniej przez lepszą regulację liczby osób w ośrodku. System elastycznych cen uruchomiliśmy dopiero w tym roku, więc na jego ocenę jest jeszcze za wcześnie, ale logika tego rozwiązania jest jasna – narciarze jeżdżący na nartach regularnie przez cały sezon wybierają Sprytną Sezonówkę, która ciągle jest bezkonkurencyjna cenowo. Narciarze „urlopowi”, przede wszystkim rodziny z dziećmi, dzięki elastycznemu systemowi cen będą mogli zaplanować wyjazd na narty z wyprzedzeniem i też w korzystnych cenach. A taniej można też jeździć poza wysokim sezonem świątecznym. Dziś już nie można powiedzieć, że na Słowacji nie da się jeździć na nartach w dobrych warunkach za rozsądne ceny, choć wymaga to jednak pewnego planowania.

Liczba narciarzy w Jasnej co roku rośnie i większość z nich na pewno wyjeżdża stąd, zabierając do domu pozytywne wrażenia. Chcemy, aby Jasna rosła i dorównała jakością usług najlepszym europejskim ośrodkom w Europie. Do tego potrzebna jest nie tylko konstruktywna krytyka, ale też wsparcie środowiska narciarzy w dyskusji o planach naszego rozwoju.

Komentarz Mateja Huleja, dyrektora ośrodka Jasná Nízke Tatry