Infrastruktura

Jak wygodnie, szybko i bez stresu dotrzeć do Jasnej?

Przepełnione parkingi w ośrodku, korki na drogach dojazdowych i wiele niezadowolonych osób na forach w Internecie. A większość niezadowolonych osób mogłaby uniknąć stresu, poświęć czas na narty, a nie szukanie miejsca parkingowego w ośrodku. Jak? To proste. Nie wymyślać wymówek, trochę zrezygnować z wygody, zaparkować na parkingach na obrzeżach, a do wyciągów narciarskich dojechać transportem wahadłowym. Szybko, wygodnie i bez problemów.

Aby to nie brzmiało tylko jak slogan reklamowy, wypróbowaliśmy to na własnej skórze. Największe problemy z sytuacją na drogach są od północnej strony Chopoka. Z Liptowskiego Mikulasza wyruszamy kilka minut przed godziną dziewiątą. Jest sobota, słoneczna pogoda, święta mają mieszkańcy środkowej Słowacji, Polacy i Litwini, spodziewany jest tłok na drogach dojazdowych i parkingach. Docieramy na parking P5 Pavčina Lehota i już kilkaset metrów przed nim widać sporą grupę pojazdów. Stajemy w kolejce, powoli jedziemy, aż dojeżdżamy do rozwidlenia drogi. Prawy pas jedzie dalej do Jasnej i jest przeznaczony dla mieszkańców i zakwaterowanych gości z Jasnej, lewy kieruje na parking P5 i jest przeznaczony dla odwiedzających Jasną – Tatry Niskie. Prawy pas jest pełny, lewy pusty, więc korzystamy z niego.

Kilka parkingowych kieruje nas do miejsca parkingowego. Jest mniej więcej kwadrans po dziewiątej, a parking jest już w połowie wypełniony. Jesteśmy zaparkowani, przebieramy się i z wyposażeniem narciarskim kierujemy się na przystanek transportu wahadłowego. Na parkingu P5 Pavčina Lehota zmieści się około 700 samochodów osobowych, a to wystarczająco w najbardziej obciążonych dniach sezonu. Przyjeżdża pierwszy autobus, do którego wsiadają oczekujący gości ośrodka. Jest pełny i odjeżdża. W ciągu minuty przyjeżdża drugi, do którego my już wsiadamy. Przed autobusem stoi jeden z parkingowych Igor. To starszy pan, życzliwy i chętny do pomocy. Podczas swojego aktywnego życia zawodowego miał kontakt z ludźmi, więc lubi towarzystwo. Mówi po rosyjsku, a częściowo także angielsku. Kilku zagranicznych gości pyta o kierunek autobusu czy zatrzymuje się również na Lúčkach i czy jest za darmo. Igor z cierpliwością i uśmiechem odpowiada na wiele pytań. Wchodzimy do autobusu jako pierwsi i wygodnie siadamy. Kierowca autobusu wciąż czeka na kolejnych dochodzących, a kiedy autobus jest pełny, odjeżdża. Nie ma tu żadnego zamieszania, tłoku, ale oczywiście nie każdy siedzi. Przecież autobus ma około 50 miejsc do siedzenia i około 30 miejsc stojących.

Pierwszym przystankiem jest Demianowska Jaskinia Wolności, na którym wsiadają kolejni pasażerowie. W autobusie jest jeszcze miejsce, więc na pewno się zmieszczą. Droga przebiega bez problemów, samochodów dzięki parkingowi na obrzeżach jest mniej. Zatrzymujemy się na przystanku Lúčky, gdzie wysiada około połowa pasażerów. Lúčky to pierwsze miejsce, z którego można wsiąść do kolejki linowej i cieszyć jazdą na stokach. Kto chce wspiąć się na stoki z wyższego miejsca, ma jeszcze dwie możliwości. Drugi to przystanek Záhradky i dostęp do wyciągów narciarskich Záhradky – Priehyba i Záhradky – Rovná Hoľa. Kto chce jechać do ośrodka Biela Púť i Otupné, skorzysta z ostatniego przystanku transportu wahadłowego, Jasnej. Tu kończy się i nasza podróż. W sumie tylko 23 minuty od wejścia do autobusu na przystanku początkowym i jesteśmy na miejscu, z którego planujemy jechać na Chopok.

Poszaleliśmy na nartach do syta i pora wrócić do domu. Trochę martwimy się, czy długo nie będziemy czekać na autobus, czy czekanie nas nie ograniczy i czy autobus nie będzie przepełniony, a my nie będziemy stłoczeni. Kończymy tam, gdzie zaczęliśmy, tj. na przystanku Jasná, pod klubem Happy End. Na przystanku już stoi jakieś dwadzieścia osób, a wśród nich jeden z parkingowych. I tutaj widzimy doskonałą współpracę między parkingowymi i kierowcami. Kiedy na postoju jest więcej osób, parkingowy daje znać kierowcy autobusu, a on rusza. Nie ma czekania na odstępy między odjeżdżającymi autobusami, w razie potrzeby kilka autobusów jedzie jednocześnie. W najbardziej ruchliwych dniach na trasie jeździ nawet siedem autobusów wahadłowych i oczywiście skibusy. Taka współpraca i koordynacja odbywa się również między autobusami a dolnym parkingiem na obrzeżach. Trzy minuty po naszym przybyciu na przystanek podjeżdża autobus, znów siedzimy, nikt się nie tłoczy, nie ma zamieszania ani stresu. Na przystanku Záhradky, a zwłaszcza Lúčky zabieramy innych pasażerów, a już po chwili wysiadamy na parkingu P5, gdzie nasza podróż rozpoczęła się kilka godzin temu. Ponieważ lubimy porządek, przed wejściem do autobusu, wyczyściliśmy buty i sprzęt narciarski ze śniegu, aby niepotrzebnie nie zabrudzić autobusu. Ale resztka śniegu, którego nie mogliśmy się pozbyć, ściekł podczas jazdy po autobusie. Do auta wkładamy nasz sprzęt prawie całkowicie suchy. Świetnie!

Ośrodek Jasná ma wiele miejsc parkingowych, ponad 1000 samochodów zaparkuje od Lúček po Otupné. Popularność ośrodka z dużą liczbą gości przyjeżdżających samochodami nie daje jednak każdemu i w dowolnym momencie możliwości zaparkowania tuż pod wyciągiem. Wszyscy chcieliby zaparkować kilka metrów od kolejki linowej, ale niestety nie jest to możliwe. Pierwszeństwo mają osoby przyjeżdżające do ośrodka wcześniej, zanim nie zapełnią się miejsca górnych parkingów. Następnie dostęp do ośrodka zostaje zamknięty, a samochody parkują na największym i najniżej położonym parkingu P5 Pavčina Lehota. Parkingowi spotykają się z różnymi pomysłami ludzi, którym nie chce się z lenistwa parkować na obrzeżach. Jeżeli dana osoba nie jest zakwaterowana w obiekcie noclegowym w Jasnej i nie ma dowodu na to, nie jest mieszkańcem lub nie pracuje w ośrodku, nie ma prawa domagania się parkingu bezpośrednio pod kolejką linową. Zdarzają się sytuacje, gdy człowiek krąży po ośrodku i szuka miejsca parkingowego. Stresuje się podczas poszukiwania, traci paliwo i czas, który mógłby spędzić na stoku. Zamiast posłuchać wskazówek parkingowych i odstawić swój samochód na parkingu na obrzeżach, mimo ostrzeżeń zaczyna szukać miejsca parkingowego. Może nie zawsze transport wahadłowy odbywa się bez problemów, ale problemy powodują głównie niezdyscyplinowani kierowcy. Przemieszczające się samochody powodują korki na drogach dojazdowych, tworząc kolumny, w których stoją też autobusy wahadłowe. Później ludzie tłoczą się na przystankach, a pełne autobusy nie wystarczą, aby rozwieść ludzi.

Przekonaliśmy się, że zostawienie samochodu na parkingu na obrzeżach i wjazd na górę do Jasnej to nic uciążliwego ani kłopotliwego. Oszczędziliśmy paliwo, czas, a szczególnie stres związany z szukaniem miejsca parkingowego, które z czasem pewnie byśmy znaleźli, ale znacznie dalej niż przejazd autobusem. Transport wahadłowy kursuje od ok. godziny 8 rano, aż nie zostaną rozwiezieni ostatni goście parkujący na parkingu na obrzeżach. Czasami może to być do godz. 18. Transportowi wahadłowemu pomagają również klasyczne skibusy.

Transport wahadłowy działa również po południowej stronie Chopoka. Narciarzy przywozi z parkingu na obrzeżach P2 na Trangoške, na parking P1 Krupová i działa w podobny sposób, jak na północy. Korzystanie z usług transportu wahadłowego nie jest niczym niewygodnym ani czymś, czego należy się obawiać. Wręcz przeciwnie.