Skipatrol.

Na stokach w ośrodku Jasná - Tatry Niskie na pewno zauważyliście narciarzy w odblaskowych kurtkach, którzy szusują przez cały dzień. Nie, to bynajmniej nie drogowcy na urlopie, ale wciąż mało popularny w Słowacji skipatrol, który w ośrodku Jasná - Tatry Niskie jest już standardem.  W pierwszej części naszej serii opowiadającej o pracownikach ośrodka Jasná – Tatry Niskie przedstawiliśmy Martina, który dba o utrzymanie i bezpieczeństwo tras po południowej stronie Chopoka. Dziś postanowiliśmy spędzić dzień z gośćmi, którzy dumnie noszą odblaskowe kurtki z naszywkami skipatrol. Co kryje się pod tą nazwą?

Zjawisko charakterystyczne dla zagranicznych ośrodków powoli zadomawia się w Słowacji. Na razie skipatrole są obecne w ośrodkach Jasná Tatry Niskie i Tatrzańska Łomnica. Patrole na nartach dbają o bezpieczeństwo odwiedzających, kontrolują bezpieczeństwo na stokach, przejezdność tras, pomagają zdezorientowanym narciarzom, organizują kolejki przy stacjach dla wsiadających, rozwiązują codzienne problemy, które pojawiają się w ośrodkach. Są odpowiedzialni także za mnóstwo innych rzeczy. Mają naprawdę szeroki zakres obowiązków.  

 

Jak zaczyna się dzień skipatrolu?

Tak jak większości pracowników ośrodka. Przed oficjalnym czasem otwarciem ośrodka ruszają na stok, żeby sprawdzić przejezdność tras, wskazać niebezpieczne miejsca, usunąć z tras kamienie, które mogłyby uszkodzić narty lub spowodować wypadek. Sprawdzają oznakowanie i miejsca, w których teoretycznie może grozić niebezpieczeństwo. W ośrodku Jasná - Tatry Niskie, po obu stronach Chopoka, codziennie porusza się średnio 10 - 12 patroli, a ponieważ sprawdzają ponad 50 km tras, przez cały dzień mają sporo pracy. Nie szusują po ośrodku z nudów. Każdy patrol ma wyznaczoną strefę, po której się porusza. Nieustannie kontroluje jakość tras, a także dogląda przestrzegania Białego Kodeksu i Regulaminu. Do codziennych obowiązków patroli należy m. in. poprawa stanu świadomości nt. Białego Kodeksu. Dla skialpinistów po obu stronach Chopoka zbudowano po dwie trasy o różnym stopniu trudności, które w słowackich ośrodkach wciąż są unikatem, gdyż większość ośrodków w ogóle nie reguluje tej kwestii. W ciągu dnia skipatrol sprawdza, czy skialpiniści przestrzegają zasad bezpieczeństwa, tzn. czy korzystają tylko z wytyczonych do tego celu tras. To bardzo ważne, ponieważ w ten sposób udaje się uniknąć kolizji z narciarzami. W infocentrach znajdują się ulotki z mapą i wytyczonymi trasami oraz zasadami bezpiecznego skialpinizmu. W tłoczne dni skipatrole mają mnóstwo pracy.

 

„Do jakich naruszeń Białego Kodeksu dochodzi najczęściej? Czy mogą to być naruszenia, których goście ośrodka nawet nie są świadomi?”

Przede wszystkim nieuważność i niezwracanie uwagi na inne osoby. Niedostosowanie prędkości do umiejętności i warunków na trasie. To duży problem głównie w czasie, gdy ośrodek odwiedza dużo osób. Kwestie te regulują pierwsze cztery punkty Białego Kodeksu. Jak jeździć, z jaką prędkością, jak wyprzedzać itp. Niektórym się wydaje, że to oczywistość, ale wiele osób wciąż nie stosuje się do tych zasad. Innym naruszeniem, którego często dopuszczają się snowboardziści, jest siadanie za przełomem trasy lub na jej środku. To bardzo niebezpieczne. Takie sytuacje często kończą się nieprzyjemnymi kontuzjami. Tu także obowiązuje zasada: miej oczy szeroko otwarte i bądź widoczny dla innych. Podczas rozmowy z patrolami na nartach usłyszeliśmy mnóstwo historii. O tym, że odwiedzający nie stosują się do zaleceń i oznakowania, przede wszystkim na zamkniętych trasach, ryzykując nie tylko własne zdrowie, ale i zdrowie wzywanych ratowników. Zdarza się i tak, że ktoś wjeżdża w wyraźnie oznakowany i dobrze widoczny patrol. Albo że udaje, że go nie widzi lub nie rozumie.

„Pewnego razu, kiedy stałem przed wjazdem na zamkniętą, dobrze oznakowaną trasę wjechał we mnie jakiś narciarz.” wspomina Andrej.

Dużym problemem jest także jazda po oficjalnym zamknięciu ośrodka.

Zwłaszcza pod koniec sezonu, kiedy dni są dłuższe. Skialpiniści często wyruszają ze schroniska Kamenná chata po zamknięciu ośrodka. To bardzo niebezpieczne, ponieważ na stokach pracują ratraki, które często są zabezpieczone linami. Nierzadko można spotkać „kozaków”, którzy wzmocnieni nalewką z goryczki mówią: „Przecież widzę liny, od trzech lat uprawiam skialpinizm“. Andrej opowiada kolejną zabawną przygodę. „Schronisko Kamenná chata, imprezka, panie w kwiecie wieku. Przychodzi załamanie pogody, wiatr i mgła. Panie przeceniły swoje możliwości spożycia i zdolności orientacji w terenie. Musieliśmy je sprowadzić na dół. Na koniec nam podziękowały, były szczęśliwe, że nas spotkały i pomogliśmy im bezpiecznie zejść."

Należy mieć świadomość, że Biały KodeksRegulamin mają na celu przede wszystkim ochronę zdrowia i mienia odwiedzających. Nikt nie chce wrócić z nart z kontuzją czy uszkodzonym sprzętem. Ale trzeba pamiętać, że skipatrol to nie policja czy jakiś inny organ represji. Skipatrol ma przede wszystkim pomagać, ułatwiać i uprzyjemniać pobyt w górach. Dbać o bezpieczeństwo i komfort odwiedzających. Jeśli jednak dojdzie do poważnego naruszenia zasad, ma prawo zablokować skipass i wyprosić z ośrodka osobę, która złamała zasady, o czym mówi Regulamin. Skipatrol jest swego rodzaju łącznikiem pomiędzy wieloma częściami ośrodka. Aktywnie współpracuje z górskim pogotowiem ratunkowym, obsługą ratraków, kolejek i wyciągów, infocentrum, zapleczem technicznym i innymi działami. Potrafi operatywnie rozwiązywać problemy.

Zwracajcie uwagę na innych odwiedzających, zachowujcie się w taki sposób, jakiego oczekiwalibyście od innych. Jeśli macie problem lub pytania, poszukajcie patroli na nartach. To mili i zabawni ludzie, którzy – o ile będą mogli pomóc – na pewno Wam nie odmówią.